Archiwum transmisji online >><kliknij tutaj>

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Dobra - Sieradz - piętnasty dzień pielgrzymki

"Maszeruj albo giń!"

Te słowa najbardziej nadawały się na hasło pielgrzymki podczas dzisiejszej trasy. Już na początku dnia rozpoczęły się zmagania z bólem nóg. Co prawda, na pierwszym metrze trasy miałem kontakt z pielgrzymkową służbą zdrowia. Jednak nie był on spowodowany chęcią pomocy, ale odwrotnie - dostałem do niesienia plecak medyczny. Pierwszy raz go niosłem i to kilkanaście godzin od utworzenia własnej prywatnej służby medycznej. Publiczna pielgrzymkowa służba zdrowia najwyraźniej przestraszyła się konkurencji :).

niedziela, 7 sierpnia 2011

Koło - Dobra - czternasty dzień pielgrzymki

Tyś różdżka Aaronowa,
Śliczny kwiat rodząca”.
Nieodłącznym elementem pielgrzymowania wśród lasów, pól i łąk staje się kontemplowanie piękna przyrody. Takich widoków dostarczył nam i dzisiejszy etap. Pogoda na szlaku do Dobrej była znośna; wprawdzie było słonecznie, ale nieco za duszno. Nie bądźmy jednak nadmiernymi malkontentami: nadmiar deszczu na tym kolejnym z najtrudniejszych etapów byłby chyba  o wiele gorszy do zniesienia.

sobota, 6 sierpnia 2011

Morzyczyn - Koło - trzynasty dzień pielgrzymki

Ciężko jest przejść pierwszy odcinek 13 km (16 km nieoficjalnie) po nieprzespanej nocy. Trzymałem się przewodu między tubami, tak jak niewidomy trzyma laskę. Za to Maciek miał odwrotną sytuację - wyspał się jak nigdy dotąd i szedł bezproblemowo. Dzisiejszy dzień według Księdza Kierownika i wielu doświadczonych pielgrzymów uważany jest za najtrudniejszy etap w całej Pielgrzymce Kaszubskiej. Uciążliwość polega nie tylko na długości trasy, ale kumulacji zmęczenia z dnia poprzedniego i przewadze piaszczystych dróg oraz nierównej nawierzchni. Dodatkowym elementem niesprzyjającym była pogoda (słońce, duża wilgotność powietrza).

piątek, 5 sierpnia 2011

Zakrzewo - Morzyczyn - dwunasty dzień pielgrzymki

Powitał nas rześki poranek i wschodzące słońce. Wymarzona pogoda do marszu. Dzień rozpoczęliśmy mszą św. Została ona odprawiona  przez dwóch księży, którzy zostali z nami w Zakrzewie. Ruszyliśmy sprawnie, by połączyć się w Sędzinie zresztą grupy. Ksiądz Sławek i jeden z kleryków, który pełni funkcję porządkowego zaczęli nawet tańczyć, by rozruszać niemrawe towarzystwo. Razem z grupą z Sędzina poczuliśmy się już jedną wielką siłą, zdolną sprostać wszelkim przeciwnościom tego ciężkiego dnia. No bo przecież „non Hercules contra plures”...

czwartek, 4 sierpnia 2011

Toruń - Zakrzewo - jedenasty dzień pielgrzymki

Dzisiaj nareszcie pospaliśmy trochę dłużej. Kilka minut przed siódmą oczekiwaliśmy na mszę świętą. W kościele obchodzony jest dzień proboszcza. Nawiązywały do tego teksty liturgii słowa. Patronem wszystkich proboszczów jest św. Jan Maria Vianney. Ta oryginalna postać stanowi wzór posługi kapłańskiej.
Jak wyglądały kazania świętego? Były czasami niezwykle krótkie. Potrafił on wejść na ambonę i powiedzieć tylko jedno słowo - "Jezus", w taki sposób, że ludzie płakali. Przede wszystkim był człowiekiem modlitwy i ascetą. Nie przywiązywał wagi do dóbr doczesnych, a w ramach umartwień jadał spleśniałe ziemniaki.

środa, 3 sierpnia 2011

Nawra - Toruń - dziesiąty dzień pielgrzymki

"Płynie Wisła płynie po polskiej krainie. Zobaczyła Toruń, pewnie go nie minie..."


Gdyby nie pani Dorota, ominęłaby nas msza święta i wyjście pielgrzymki. Zaspaliśmy - żaden z nas nie nastawił budzika. Ale na mszę świętą zdążyliśmy. Wojtek jeszcze zjadł śniadanie, natomiast ja pierwsze kilometry marszu przebyłem o wodzie.

wtorek, 2 sierpnia 2011

Świecie - Nawra - dziewiąty dzień pielgrzymki

"Oprócz błękitnego nieba, nic mi dzisiaj nie potrzeba
Oprócz drogi szerokiej, oprócz góry wysokiej...."
(Golden Life)
Słowa piosenki się sprawdziły. Mieliśmy błękitne niebo, drogę szeroką i górkę wysoką. Noc spędziliśmy w domu w Sulnowie.

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Lipinki - Świecie - ósmy dzień pielgrzymki

Kiedy ranne wstają zorze, porządkowy spać nie może....

Jak co dnia Ekspres Kaszubski wyruszył punktualnie, ale dwóch pielgrzymów nie zdążyło na czas przygotować się do wyjścia. Zaspaliśmy dzisiejszego ranka. Na mszę świętą przyszliśmy spóźnieni: Wojtek o 30 sekund, a ja o ok. 5 minut (bo jeszcze "wpadłem" do kuchni po kanapki na drogę). Dostaliśmy wpis do legitymacji pielgrzyma z informacją o spóźnieniu. Podobno dwa wpisy stanowią podstawę do wydalenia z pielgrzymki.